|
||||||||||||||||||||||||
|
|
||||||||||||||||||||||||
|
Jesteś już osobą odwiedzającą naszą stronę |
|
NASZE KAPLICZKI
Matka Boża
Święty Józef
Święty Maksymilian
Święty Brat Albert |
||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||
|
|
||||||||||||||||||||||||
|
Narzeczeństwo - czas burzy i naporów
Zakochani dziewczyna i chłopak. Zafascynowani sobą, spędzają razem każdą
wolną chwilę. Zapatrzeni w siebie, pragną być bardzo blisko siebie.
Czas tzw. „chodzenia ze sobą” jest bardzo przyjemny dlatego, że niczego
sobie nie przyrzekali.
Miło było dziewczynie i chłopakowi spotykać się ze sobą, przeżywać
chwile uniesień, być blisko siebie, kiedy jeszcze do niczego nie
zobowiązali się wobec siebie.
Moment zaręczyn wyzwala sprzeczne emocje: radość i lęk, niepewność i
nadzieję.
Radość –
bo nareszcie zdecydowali się, że chcą być razem na całe życie.
Lęk na
myśl o tym, czy im się uda to małżeństwo?
Niepewność co
do wyboru: czy się nie pomylili? Czy to na pewno jest miłość?
Nadzieja na
to, że łączy ich prawdziwa miłość, która nie wygaśnie i przetrwa
trudności życiowe.
Zwykle przeważają albo radości albo lęki. Czego jest więcej? Zależy od
osobistego doświadczenia konkretnej osoby. Od tego, w jakiej rodzinie
wzrastała.
Przyjrzyjmy się temu, czym jest narzeczeństwo, czym na pewno nie jest
oraz temu, jaka jest chrześcijańska wizja narzeczeństwa.
Formalnie narzeczeństwo rozpoczyna
się od zaręczyn poprzedzonych oświadczynami. Oświadczyny obecnie
polegają na tym, że kawaler prosi pannę o rękę. Odbywa się to zwykle „na
osobności” i często jest związane z wręczeniem wybrance pierścionka
zaręczynowego.
Jednak przyjęta społecznie forma oświadczyn wymaga, żeby kawaler
przyszedł do rodziców dziewczyny i ich poprosił o jej rękę. Dopiero po
wyrażeniu zgody na ślub przez rodziców panny, odbywa się oficjalne
spotkanie młodych i rodziców obojga. Jest to spotkanie zaręczynowe, na
którym kawaler deklaruje poważne zamiary wobec panny i daje jej
pierścionek zaręczynowy . Wtedy jest ustalany planowany termin ślubu
oraz omawiane są szczegóły organizacyjne związane ze ślubem i weselem.
Zaręczyny, to moment podjęcia decyzji zgodnej z wolną wolą oraz wzięcia
odpowiedzialności za tę decyzję. Narzeczeństwo jest obietnicą, jak
promesa w banku o otrzymaniu kredytu, jak umowa przedwstępna o kupieniu
domu. Ale nie ma jeszcze kredytu i nie ma jeszcze domu. Tak samo jak
narzeczeństwo nie jest jeszcze małżeństwem i nie uprawnia narzeczonych
do życia takiego, jak w małżeństwie.
Narzeczeństwem na pewno nie jest wspólne
mieszkanie kobiety i mężczyzny bez ślubu, i współżycie płciowe bez
ślubu.
A dziś normą staje się życie
bez ślubu,
a co za tym idzie, narzeczeństwo do niczego nie jest potrzebne. Dlaczego
coraz więcej par decyduje się na taką formę życia razem?
Ta tendencja zaczęła się rozwijać w
połowie XX wieku. Wolne związki robią zawrotną karierę w USA, w Wielkiej
Brytanii,
również w Polsce. Badania
psychologów społecznych wykazują, że najwięcej par żyje w konkubinacie w
zachodnich społeczeństwach, bardzo dobrze rozwiniętych gospodarczo.
Promocja samowystarczalnej i autonomicznej jednostki, powodują, że
ludzie poszukują miłości romantycznej.Namiętność
i uczucia są jedynym kryterium decydowania o małżeństwie. Różne
wątpliwości dotyczące zawarcia małżeństwa wynikają nie tylko z tego, że
jeden z partnerów nie jest pewien drugiego. Oni zwykle nie są pewni…
samych siebie. Zwykle czują się nadmiernie odpowiedzialni lub nie chcą
przyjmować na siebie odpowiedzialności. Źródła tej nad- i
nieodpowiedzialności często tkwią w doświadczeniach wyniesionych z domu
rodzinnego (…), które
powodują w dzieciach lęk, czy będą potrafiły stworzyć udany związek. (…)
Psychologowie podkreślają, że życie „na kocią łapę” wybierają te osoby,
które boją się poważnych zobowiązań, a miłość traktują jako pewien
spontaniczny akt. Nie myślą o związku jako o zadaniu, a więc czymś
trudnym.
(…) Ale o zaspokojeniu swoich potrzeb. Furtka
zawsze jest otwarta i zawsze można się wycofać (Piotr
Brysacz, Magda Brzezińska, „Jak cię polubię, to cie poślubię” w
„Charaktery”, nr 11/2009, s. 17).
Partnerzy, którzy zdecydowali się zamieszkać razem, powinni zadać sobie
pytanie: czy wspólne mieszkanie jest krokiem w kierunku małżeństwa? Jeśli
tak, to czy dla partnera ten luźny związek znaczy to samo?(…) może
zdarzyć się tak, że ktoś zaplanuje małżeństwo i przyszłe życie z
partnerem, a partnerowi tak naprawdę nigdy nie przyszło to do głowy (Agnieszka
Chrzanowska, prof. Scott Stanley, „Kojąca moc pierścionka” w
„Charaktery” nr 11/2009, s. 22).
Zilustruję to przykładem. Pracowałam z młodą dziewczyną. Basia już 4
lata mieszkała ze swoim chłopakiem. Żyli jak małżeństwo. Ale ona
pragnęła prawdziwego małżeństwa. Nie towarzyszyły im już emocje
specyficzne dla zakochanych. Życie seksualne też nie było już tak
atrakcyjne, jak kiedyś. Nareszcie, wiosną, chłopak oświadczył się jej,
dostała pierścionek zaręczynowy. Ślub zaplanowali na jesień. Była
szczęśliwa.
Nadszedł wrzesień, a narzeczony nic nie mówił o ślubie, wręcz unikał
tematu. Powiedziałam: Basiu, po co mu ślub, skoro wszystko ma: seks,
ugotowane, wyprane, wyprasowane? Jemu tak dobrze. Trzeba mężczyznę
pozbawić tego, co powinien dostać po ślubie. Wyprowadź się od niego i
powiedz, że wrócisz dopiero jako żona.
Basia potrafiła porozmawiać z narzeczonym z dobrym skutkiem. Wyczuł
zagrożenie i zaczęły się poważne rozmowy o ślubie. Wiosną pobrali się na
greckiej wyspie Rodos.
Co będzie dalej? Zobaczymy.
Ta historia skończyła się ślubem. Jednak niewiele par żyjących w
konkubinacie staje na ślubnym kobiercu. Jedni dlatego , że nie chcą, bo
uważają, że jest
miłość, dzieci i kredyt mieszkaniowy i to wystarczy,
inni mówią, że nie
było czasu, nie składało się, nie było pieniędzy, nie mają mieszkania (TV
„Polsat” Wiadomości 14.06.2009)
Wspólne mieszkanie kobiety i mężczyzny bez ślubu porównałabym do
mieszkania w namiocie. Możemy sobie wyobrazić nawet duży namiot, z
doprowadzonym prądem, kuchenką, ogrzewaniem, oświetleniem. Ale zawsze to
będzie namiot, który jest czymś tymczasowym: płytko przybity do gruntu,
z cienkiego materiału, który może ulec rozdarciu. Łatwo się do niego
włamać. Może zostać zmieciony przez wiatr, zalany przez deszcz, trudno w
nim utrzymać porządek i zewsząd włażą różne , małe stworzonka… Namiot
nie daje poczucia bezpieczeństwa i nie trzymamy w nim cennych
przedmiotów. Czy o takim mieszkaniu na całe życie, marzą kochający się
kobieta i mężczyzna? Czy taki dom , pragnie podarować ukochanej
mężczyzna?
Czy ona , a także ich dzieci, będą w nim czuły się bezpiecznie?
W takim razie: jakie powinno być narzeczeństwo?
Narzeczeni podjęli już decyzję , że chcą zawrzeć związek małżeński. Ale
przysięgi jeszcze nie złożyli. Narzeczeństwo to czas, aby zweryfikować
tę decyzję. Przyjrzeć się sobie wzajemnie dokładniej, żeby w momencie
wypowiadania sakramentalnego „tak” , mieć pełną świadomość tego słowa i
wziąć odpowiedzialność za realizację przysięgi małżeńskiej. Dlatego celem
narzeczeństwa jest małżeństwo.
Jeżeli narzeczeni mają pełną świadomość tego, że ich celem jest
małżeństwo, to za pomocą odpowiednich środków , do tego celu będą
zmierzać.
To jest bardzo trudne zadanie.
Naturalnym pragnieniem każdego człowieka jest pragnienie kochania,
bliskości psychicznej i fizycznej. Dlatego podstawowym środkiem dobrego
przygotowania do małżeństwa jest życie
w czystości.
Czystość jest
stylem życia, buduje dobrą atmosferę do rozwoju miłości osobowej. Kiedy
to ta druga, ukochana osoba jest najważniejsza. Jej dobro, jej rozwój. A
nie zaspokajanie własnych pragnień, przyjemności.
Czystość jest ucieleśnieniem miłości, jest duchowym przygotowaniem do
życia seksualnego, ponieważ:
·
uczy szacunku do siebie i do ukochanej osoby.
·
obejmuje całego człowieka: jego myśli, pragnienia, słowa i czyny.
·
umożliwia podejmowanie decyzji w sposób prawdziwie wolny, godny osoby
ludzkiej.
Czystość to wierność w czasie narzeczeńskim i po ślubie.
W obecnych czasach bardzo trudno jest dochować czystości.
O tym opowiedział nam 23-letni Tomasz podczas Dnia Wspólnoty, w
Krościenku w Centrum Ruchu Światło-Życie. Tomasz ze swoją ukochaną
Magdą, podjęli decyzję o życiu w czystości. Byli wtedy parą pół roku.
Uczucie, jakim siebie darzyli, było bardzo silne. Jednak przyjęcie
Ewangelii, jednoznacznie wyznaczyło im sposób, w jaki mają budować swoją
relację i jak rozwijać miłość. Podjęli decyzję o tym, że nie pojadą
razem na rekolekcje oazowe. Byli w tym samym czasie w różnych miejscach.
Chcieli bez rozproszeń, przeżyć rekolekcje. Świadectwo Tomka zostało
przyjęte z wielkim entuzjazmem. Słuchali go młodzi, rodziny i dorośli.
Wielu podziwiało jego odwagę. Nie opowiadał niczego intymnego, ale miało
się wrażenie, że to było bardzo intymne. Może właśnie dlatego, że takie
czyste, nieskażone? Budzi duży respekt i szacunek.
Tomasz mówił, że są z Magdą przez swoich rówieśników wyśmiewani. Słyszą
drwiny: „Jak to, wy tego nie robicie? – Nie możliwe, na pewno to
robicie. –Jesteście dziwni , nienormalni. – Nie uda się wam”. To jest
bardzo przykre, to boli. Dlatego , że oni chronią to, co mają
najcenniejszego: swoją czystość i swoją miłość, która jest jeszcze w
zalążku, którą tak łatwo zniszczyć.
Młodzi ludzie, którzy wybrali czystość jako swój styl życia, żyją często
pod dużą presją otoczenia. Koledzy podsuwają chłopakowi pisma
pornograficzne, żeby go złamać, próbują uwieść dziewczynę. Ta walka o
czystość nieraz toczy się bezpośrednio.
Dlatego do tak ciężkiej walki muszą mieć zbroję.
Tą zbroją jest życie
sakramentalne, wspólna modlitwa oraz życie
we wspólnocie chrześcijańskiej.
Wspólna modlitwa narzeczonych ubogaca ich wzajemnie, jest pięknym
wprowadzeniem do późniejszej modlitwy małżonków.
Szczególnie pomocne jest życie we wspólnocie. Świadomość, że są inni,
którzy wybierają życie w czystości, daje dużo siły. Jest z kim
porozmawiać o trudnościach i o tym jak je pokonywać.
Uczestnictwo w spotkaniach dla narzeczonych przygotowujących
do małżeństwa jest okazją do rzetelnego nauczenia się zasad Naturalnego
Planowania Rodziny. Poznania,
jaka jest istota małżeństwa; jakie są obowiązki małżonków, a potem
rodziców. Nauczenia się dialogu na ważne dla małżeństwa tematy.
Zdarza się, że narzeczeni, którzy już współżyją płciowo, uczestnicząc w
katechezach dla narzeczonych, decydują się na życie w czystości po to,
aby dobrze przygotować się do małżeństwa. Powrót
do abstynencji seksualnej stwarza
możliwość weryfikacji tego, co nas łączy: czy tylko seks?; czy jest
między nami porozumienie na płaszczyźnie duchowej?
Narzeczeństwo to czas
poznawania siebie.
Katechezy mogą w tym znacząco pomóc, ale warto poznawać siebie samego i
ukochaną osobę jeszcze inaczej: np. poznając
jej rodzinę.
Sposób odnoszenia się do siebie rodziców, obyczaje i tradycje rodzinne,
ich system wartości , to rzeczy , którymi nasiąkamy i wnosimy do swoich
małżeństw i rodzin. Duże różnice obyczajowe mogą utrudnić budowanie
więzi małżeńskiej. To ważny temat do dialogu narzeczonych, aby ustalili,
co dla nich wspólnie jest najważniejsze, i jak chcą aby funkcjonowała
ich rodzina.
Innym sposobem poznania będzie wspólne
podejmowanie różnych działań:
od prozaicznego sprzątania domu, gotowania wymyślnych potraw do
podejmowania zadań społecznych: pomocy potrzebującym, udziału w akcjach
charytatywnych, itp.
Warto wyjeżdżać
razem, ale w towarzystwie.
Może to być pielgrzymka, lub obóz wędrowny, albo żeglarski. Chodzi o to,
żeby poznawać siebie w różnych sytuacjach, w trudnych, często
ekstremalnych. Zobaczyć jak ukochana osoba odnosi się do innych ludzi,
czy z szacunkiem, czy jest odpowiedzialna, czy umie stawić czoło
trudnościom? To jest sposób na poznanie charakteru.
Tomek i Magda, o których mówiłam, nie byli narzeczeństwem. Dlatego
przytoczę przykład pary, która dotrwała w czystości do ślubu. Obecnie są
małżeństwem trzynaście lat (1997), mają troje dzieci, są w Domowym
Kościele. Kiedy się poznali mieli po 26 lat. Zosia mieszkała we
Wrocławiu, Paweł ponad 400 kilometrów od niej. Poznali się na
rekolekcjach i już wtedy coś między nimi zaiskrzyło. Rzadkie spotkania i
uciążliwość dojazdów, nie sprzyjały dobremu poznaniu i rozpoznaniu, czy
mają być razem. Dlatego Paweł przeniósł się do Wrocławia. Zamieszkał w
wynajmowanym pokoju. Uczęszczali razem na „Dialogi dla zakochanych” aby
się przekonać, czy dadzą radę żyć ze sobą. Po roku zaręczyli się.
Rodzice Zosi kupili dla niej mieszkanie. Była okazja, żeby zamieszkać
razem. Jednak z tego nie skorzystali. Potem był sam ślub cywilny. Ku
wielkiemu zdumieniu rodziców, nadal mieszkali osobno. Dla Zosi i Pawła
dopiero ślub przed Bogiem był tym właściwym i uprawniającym do życia jak
mąż z żoną. Tak też zrobili.
Przytoczyłam tę historię, żeby pokazać, jak różnie układają się losy
kochających się par. A jeżeli dla nich czystość jest wartością i pragną
ją uszanować i pielęgnować swoją miłość, to zawsze znajdą na to sposób.
Jeżeli popatrzymy na czystość w aspekcie moralnym, to nie. Jest
ona do odzyskania.
To tak, jakbyśmy odbudowali zburzony most. Pozostaje nam tylko problem
pamięci. Potrzeba czasu, żeby nie koncentrować się na swoim ciele, ale
kształtować swój charakter, rozwijać duchowość.
Często słyszymy narzeczonych, lub jeszcze nie narzeczonych mówiących:
„po co czekać do ślubu, skoro i tak mamy zamiar się pobrać?”
A co będzie, jeżeli się nie pobierzecie?
Odnoszę wrażenie, że w naszym społeczeństwie ukształtowało się dziwne
przeświadczenie o tym, że zerwanie
zaręczyn jest skandalem a rozwód normą.
Zerwanie zaręczyn często wiąże się z ekonomicznymi stratami związanymi z
przygotowaniami do ślubu. Także ze stratami moralnymi, o których
najczęściej mówi się w kontekście narzeczonej: „straciła najlepsze lata
na znalezienie męża”. A przecież to narzeczeństwo jest ostatnim etapem,
w którym można się wycofać, a nie małżeństwo.
W jednym z naszych wrocławskich kościołów jest znany w środowisku
ksiądz, który od lat prowadzi „Kursy anty-małżeńskie”. Przygotowując
narzeczonych do ślubu, daje im ostatnią szansę zweryfikowania swojego
wyboru. Po tym kursie, zdarza się, że pary się rozchodzą. I to dobrze.
Bo uniknęli życiowej tragedii. Moja znajoma dwa razy była na kursie u
tego księdza. Za każdym razem z innym chłopakiem. I za każdym razem
rozstawała się z nim. Nie żałowała
Dlatego na katechezy dla zakochanych warto chodzić jeszcze przed
ogłoszeniem zaręczyn.
Narzeczeństwo można zakończyć, oczywiście kulturalnie. Jeżeli narzeczeni
żyli w czystości, to ich ból po rozstaniu będzie dużo mniejszy, niż
gdyby regularnie uprawiali seks. Gdyż wtedy fizycznie byli już jednym
ciałem, przyzwyczaili się do siebie. Rozerwanie ciała jest bolesne.
Czystość ułatwia, po rozstaniu, nawiązywanie nowych znajomości i
budowanie relacji miłości.
Czy zatem pomyślność małżeństwa zależy od sposobu przeżycia
narzeczeństwa?
Nie. Nie zależy.
Dlatego, że udane małżeństwo zależy od tego , jak małżonkowie będą
budować swoje małżeństwo. Narzeczeństwo, które porównywałam do
projektowania domu, to czas przygotowań do dalszej, wspólnej drogi.
Dobry projekt nie oznacza dobrze wybudowanego domu. Jeżeli nie użyje się
właściwych materiałów budowlanych, dom może się zawalić, albo będzie w
nim zimno. Narzeczeństwo to trening charakteru, nauka miłości, budowanie
odpowiedzialności, które w małżeństwie są bardzo potrzebne. To, co
narzeczeni wypracują w narzeczeństwie potem bardzo ułatwi im zadanie
rozwijania miłości, dochowania wierności i uczciwości małżeńskiej.
Tym, którzy oczekują dnia swojego ślubu, życzę błogosławionego
narzeczeństwa. Nie lękajcie się, miłość pokona wszelkie trudności.
Jolanta Such-Białoskórska
Wykład wygłoszony na Zjeździe Gnieźnieńskim 13.03.2010 r.
Bibliografia |
||||||||||||||||||||||||
|
Stronę redagują: Przemysław
i Adam Złomaniec |
||||||||||||||||||||||||